Newsy

MICHAŁ I MATEUSZ: HISTORIA PEWNEJ MIŁOŚCI…

Prawdziwa historia tego jak kawa mrożona może pomóc rozgrzać uczucia między dwoma facetami!

Na początek wstęp 🙂 Kiedy poprosiłem, poznanych przez Instagrama, dwóch fajnych chłopaków o opisanie historii Ich miłości na mojego bloga, nie myślałem, że to co uda się nam przelać na tekst będzie takie dobre. Ta historia jest jak scenariusz nieźle zapowiadającego się filmu…

2

UŚMIECH I KAWA

Ta opowieść jest bardzo krótka i jednocześnie bardzo skomplikowana. Zacznijmy od tego, że Michał i Mateusz byli klasycznymi warszawskimi słoikami. Ważne w tej opowieści jest też to, że Michał lubił kawę, taką lodową i to waniliową. A ponieważ przez dwa lata życia w stolicy, jeździł do domu na Śląsk do Zawiercia, był częstym gościem kawiarni na Dworcu Centralnym. Któregoś razu dwudziestodwuletni spec od ubezpieczeń, stał w kolejce w Costa Coffee. Za ladą czekał Mateusz, dwudziestoletni barista, który rok wcześniej, właśnie do Warszawy, przeprowadził się z rodzinnej Gdyni w poszukiwaniu pracy. Pierwsze spotkanie trwało więc „czas oczekiwania na kawę”. Było kilka uśmiechów… i myśl Mateusza, że to pewnie jakiś „frajer” przyjechał na wakacje do stolicy. Jak się później okazało, ta myśl, była pełna błędów 🙂

Tydzień później Michał ponownie jechał do domu i ponownie przemiły Pan barista z uśmiechem sprzedał mu ulubioną lodową kawę waniliową. To spotkanie jednak różniło się od tego pierwszego. W kolejce stało około 10 osób. Mateusz, nie zważając na to, patrzył z uśmiechem na Michała. To spotkanie pokazało mu, że przystojny klient kawiarni to nie ów wakacyjny frajer. Michał odwzajemniając uśmiech wyszedł z kawiarni.  Poszedł na peron, mając w głowie pomysł, który łączył szaleństwo z nadzieją. Otworzył torbę i zaczął szukać skrawka kartki i długopisu, by zapisać numer telefonu do siebie i wrócić do kawiarni. Chciał zostawić karteczkę z uśmiechem dla baristy. Niestety mimo, że zawsze w torbie nosił notes i długopis, tym razem rzeczywistość pokrzyżowała piękny plan. Została jednak nadzieja, że skoro chłopak z kawiarni pracuje tam na stałe, to na pewno się jeszcze spotkają.

Michał pracował niedaleko Dworca Centralnego i zaczął odwiedzać kawiarnię Mateusza nawet kilka razy dziennie. Niestety ciągle bez oczekiwanego spotkania. Po około 2 tygodniach Michał dostał zaproszenie do klubu na imprezę urodzinową koleżanki. Wyszedł chwilkę wcześniej i wstąpił do kawiarni, która mieściła się nieopodal klubu…

PRAWDZIWE PIERWSZE SPOTKANIE

Michał wszedł pewnym krokiem do kawiarni. Za ladą stał Mateusz. Pierwsze spojrzenie Mateusza na drzwi, sekundę później szeroki uśmiech a następnie panika. Michał poczuł się zdezorientowany. Mateusz nagle wybiegł zza lady na zaplecze. Zniknął. Ale po chwili wrócił i przyjął zamówienie, serwując oczywiście ulubioną kawę waniliową. Okazało się, że Mateusz wybiegł na zaplecze po długopis aby na paragonie, który wręczył Michałowi, napisać swój numer telefonu z imieniem. Michał odebrał swoją kawę, żegnając się szerokim uśmiechem i mrugnięciem oka.

Na imprezie Michał opowiedział znajomym co się wydarzyło w dworcowej kawiarni. Wszyscy znajomi jednogłośnie powiedzieli: „No idź się z Nim spotkaj”. Po wymianie kilku smsów klient z baristą umówili się po 23.00 nieopodal kawiarni. Michał czekał i czekał, a Mateusza nie było. Zadzwonił. Mateusz odebrał i powiedział, że dziś nie da rady się spotkać, bo umówił się z koleżanką z pracy na spotkanie. W głowie Michała chwilową burzę zastąpiło stwierdzenie „No cóż. Nie chce, to trudno.”

Następny dzień Michała w pracy mijał spokojnie. Ale kiedy w pewnym momencie usłyszał dźwięk wiadomości, serce zabiło mu mocniej. To był Mateusz, który przepraszał za wczorajszy wieczór i zaproponował spotkanie wieczorową porą tego samego dnia…

PIERWSZE REALNE SPOTKANIE

Michał przyszedł na umówioną godzinę do kawiarni Mateusza. Po wymianie kilku zdań, szybko okazało się, że żaden z Nich nie ma specjalnie pomysłu na to gdzie się udać choćby na piwo. Pogoda nie za bardzo sprzyjała spacerom. Poza tym Mateusz był zwyczajnie zmęczony po pracy. Po chwili namysłu Michał zaproponował pójście do Niego do domu.  Mateusz propozycję przyjął, mimo że był ostrzegany o nieporządku w mieszkaniu, ale pomyślał, że to przecież normalka u faceta, który mieszka sam.

Było miło i sympatycznie. Lało się piwo i padało wiele słów, więc sytuacja zaczęła robić się coraz bardziej ciekawa. W pewnym momencie alkohol we krwi i radość w sercach rozluźniły atmosferę. Otwartość na rozmówcę sprawiła, że w szczerej rozmowie, pod koniec spotkania pojawiły się tematy cięższe, a nawet łzy. Mateusz zorientował się, że jest już w sumie późno i stwierdził, że musi wracać do domu. Rano czekała Go przecież praca. Michał zareagował od razu, propozycją wspólnej nocy u Niego…

Owa noc nie rozpoczęła się jednak szybko. A skończyła się przyjemnym zmęczeniem. To co zapoczątkowała mrożona kawa stało się gorące jak nigdy.

4

WSPÓLNE ŻYCIE I KUCHENNE WYZNANIA

Po pierwszej nocy mijały kolejne. Michał i Mateusz zamieszkali wspólnie. Pewnego wieczora, przeglądając zdjęcia skałek i zamków z rodzinnych stron Michała, Mateusz zaproponował wycieczkę. Niewiele myśląc spakowali torby. Michał zadzwonił do mamy z informacją, że przyjedzie do domu z kolegą z Warszawy. Weekend minął Im na zwiedzaniu szlaków Jury Krakowsko-Częstochowskiej. Mateusz kilka razy proponował, by powiedzieć mamie Michała o Ich związku. Ten moment nadszedł w niedzielę, w dzień w którym mieli razem wracać do Warszawy. Michał siedział z mamą w kuchni przy herbacie. W pewnym momencie powiedział wprost, że są parą z Mateuszem. Mam odparła: „Domyślałam się”. Niestety ta ważna rozmowa była krótka. Powrót do Warszawy nie pozwolił na jej kontynuowanie. Od tego czasu atmosfera między Michałem i mamą stała się trochę oziębła. Po dwóch tygodniach para ponownie pojawiła się w rodzinnym domu. To był moment, od którego wszystko zaczynało się układać coraz lepiej.

Wyście z szafy Mateusza również miało miejsce w kuchni. Schemat był podobny: syn i mama razem. Mateusz chodził w kółko od okna do okna. Zerkał na termometr, jakby upewniając się czy ten stale pokazuje to samo. Rozmowa była długa. Termometr bez przerwy pokazywał ten sam wynik. Mateusz krótko i konkretnie powiedział mamie, że jest gejem. Po tych słowach wyszedł z kuchni i wziął psy na spacer.  Po powrocie mama leżała w swoim pokoju w łóżku. Mateusz chciał wejść, ale pomyślał, że nie chce przeszkadzać. Przez około tydzień od kuchennej rozmowy mama Mateusza była przygnębiona. Czasem w oczach miała łzy. Mijały tygodnie, a atmosfera na szczęście zaczęła się zmieniać na lepsze. Po kilku miesiącach Mateusz dowiedział się od cioci, która była bliską przyjaciółką mamy, że mama nie jadła dań, które syn przygotowywał, bo czuła obrzydzenie. Wszystko zmieniło się kiedy przywykła do całej sytuacji. Dziś akceptuje już związek Mateusza z Michałem.

A para, po dziesięciu miesiącach bycia razem przeprowadziła się do Trójmiasta, w rodzinne strony Mateusza. To co zaczęło się od zamówienia mrożonej kawy dziś, jak mówią chłopaki, oparte jest o wzajemne zrozumienie, szacunek i uczucia odwzajemnionej MIŁOŚCI! Ich wspólnym hobby są spontaniczne wycieczki i długie spacery przy zachodzącym słońcu. Kochają góry a największy sentyment mają do polskich Tatr. Uwielbiają nocne seanse filmowe, z horrorami w roli głównej. Razem gotują i smakują piw z małych lokalnych browarów. Tak minął wspólny rok Mateusza i Michała.

3


10 thoughts on “MICHAŁ I MATEUSZ: HISTORIA PEWNEJ MIŁOŚCI…”

Comments are closed.