Fitness i Zdrowie

FITMOTYWACJA OD SUPERBOHATERÓW

Jarek i Piotrek chodzą razem na siłownię. Zdradzają jak to jest nawzajem się motywować!

Zdjęcia z siłowni na mediach społecznościowych ma wielu. Oni nasz wzrok na Instagramie przyciągnęli entuzjastyczną postawą na każdym zdjęciu i charakterystycznymi koszulkami superbohaterów. To Jarek i Piotrek, którzy od lat są razem i od lat razem chodzą na siłownię. Jak sami mówią w Ich koszulkach nie ma żadnej filozofii. Piotrek zamówił kilka, Jarek zaczął mu podbierać, bo były fajne i tak powstała kolekcja. A jak chłopaki się motywują? Czy warto Ich zdaniem wspólnie z chłopakiem chodzić na siłkę? Co radzą tym, którzy planują wspólne ćwiczenia?

OMG!MAG:
Jak długo jesteście razem?

Piotr:
3 lata

Jarek:
Za długo (uśmiech)

OMG!MAG:
Dlaczego w ogóle zdecydowaliście się na wspólne chodzenie na siłownie? To motywuje? Jak?

Piotr:
Ja chodziłem już wcześniej na siłownię, zanim się poznaliśmy. Początkowo wspólne chodzenie było dla mnie trochę problematyczne. Nagle przestajesz skupiać się wyłącznie na sobie. Żegnasz słuchawki na uszy. Musisz pilnować swojego partnera, przemyśleć ćwiczenia dla Niego i tak dalej. Oczywiście jest to też dodatkowa frajda dzielenia się zdobytą wiedzą i doświadczeniem. Z czasem to pomaga także w motywacji. Szczególnie w te dni, kiedy trochę się wahasz – iść czy nie iść – ta druga osoba pozwala przekonać, że jednak warto iść. Po fakcie nigdy nie żałuję, że poszedłem.

Jarek:
Na początku poszliśmy razem, bo chciałem się przekonać czy to jest w ogóle dla mnie. Jak widać okazało się, że tak, wkręciłem się (uśmiech). Czy motywuje? Na pewno tak, bo pomyśl sobie, że złapałeś lenia czy też masz po prostu gorszy dzień, nic Ci się nie chce, a ten drugi wyciąga Cię na siłownie. Pójdziesz dla samego pójścia, żeby się już odczepił. Jesteś już na tej nieszczęsnej siłowni i siłą rzeczy zaczynasz wtedy ćwiczyć, no bo przecież nie masz wyboru (uśmiech). Ale żeby nie było… czasami to ja Go też wyciągam, nie tylko On mnie.

OMG!MAG:
Nie ma problemu z tym, że któryś z Was lubi trochę inną porę ćwiczeń, drugi trochę dłużej by poćwiczył? Nie ma konfliktów na siłowni?

Piotr:
Związek wymaga czasami, że trzeba zacisnąć zęby i pójść na kompromis – pójść o innej porze, czasami skończyć wcześniej. Bo boli mnie ręka i już nie mogę – i tym podobne teksty. Ale nie są to kwestie problematyczne.

Konflikty? Konflikty pojawiają się, gdy brakuje entuzjazmu. Jak już przemyślałem co dziś robimy, jak już przygotowałem Ci posiłek przedtreningowy, to okaż trochę entuzjazmu. Te dni, gdy Jarkowi brakuje zapału, są dla mnie najbardziej problematyczne.

Jarek:
Związek związkiem, ale kompromis musi być po mojej stronie(uśmiech). A tak serio to oczywiście, że tak ja bym wolał chodzić rano, bo daje mi to kopa na cały dzień, ale to technicznie nie jest możliwe. A co do ćwiczeń niby tak, ale chodzimy razem na tą siłownie już ponad 3 lata, więc mniej więcej wiemy co kto może robić a czego nie. Jak zdarzają się naciągnięcia mięśni czy inne kontuzje, nie ma problemu, schodzimy razem albo drugi czeka do końca treningu lub idzie choćby do sauny.

OMG!MAG:
Co daje Wam wspólne ćwiczenie?

Piotr:
Siłownia stała się najprostszą odpowiedzią, na pytanie „to co dziś robimy?”.

Jarek:
Może i stała się najprostszą odpowiedzią na to pytanie, ale to też wspólne spędzanie czasu, aktywne spędzanie czasu, sport to zdrowie przecież prawda? (uśmiech). Poza tym ćwiczenie stało się wspólnym hobby.

OMG!MAG:
Co poradzilibyście parom, które zastanawiają się nad wspólnymi wypadami na siłownie? Jakich błędów nie popełniać? Co robić by było to miłe wspólne spędzanie czasu?

Piotr:
Po pierwsze, po prostu pójdźcie na ta siłownię. Możecie przez następne 10 lat rozważać, że może zaczniecie po świętach albo na wiosnę, jak już będzie cieplej, albo po weekendzie majowym, bo wtedy mniej pracy, albo jeszcze kiedyś indziej. Po prostu idźcie.

Po drugie, siłownia na początku wydaje się strasznym miejscem. Tyle maszyn, tyle urządzeń, właściwie jak do tego podejść, jak ćwiczyć, w jakiej kolejności? A tamten koleś podnosi tak dużo, a ja tak mało i się wstydzę. Albo będą się ze mnie śmiali, że źle to robię. A warto porozmawiać z trenerem, niech pokaże, niech ułoży trening.

Jarek:
Na pewno po prostu spróbujcie. Nie warto czekać i odwlekać. Po drugie, nie warto się zmuszać, nie chcesz nie idź i nie warto się przejmować, tym co robią inni na siłowni, ile podnoszą co robią i tak dalej.  Siłownia aż bije testosteronem, ale nie tylko od mężczyzn. Może na sam początek warto wykupić sobie kilka treningów z trenerem personalnym czy też po prostu pogadać z nim. Myślę, że odpowie Wam na kilka pytań i coś pokaże.

OMG!MAG:
Jak tam wspólne rezultaty? Co polecacie do wspólnych ćwiczeń a czego nie?

Piotr:
Polecam wszystko, co będzie sprawiało Wam obydwu przyjemność. I nic, co chociaż jednemu nie pasuje. Bo wydaje mi się, że to jest takie trochę: kochaj albo rzuć. Albo to pokochasz, albo znienawidzisz, rzadko zdarza się wersja pośrednia. Ale siłownia to bardzo dużo możliwości – są ćwiczenia na maszynach, są wszelakie aerobiki, spinningi i tym podobne. Wypróbujcie wszystko, sprawdźcie co Wam się podoba, co możecie robić razem. Ale nie widzę sensu się zmuszać na zasadzie: nie lubię spinningu, ale pójdę, bo Ty lubisz. Brak entuzjazmu jednej z osób zabija przyjemność treningu. Więc może nie wszystko musimy robić razem – ja dziś poszedłem na spinning, Jarek w tym czasie biegał na bieżni, a potem razem robiliśmy brzuszki. Na koniec wspólna sauna też jest ciekawsza niż samotna.

Jarek:
Na pewno nie polecam tego czego nie może któryś z Was robić. Wasza druga połówka się wynudzi na śmierć. Możecie robić pewne ćwiczenia oddzielnie. Powiedzmy, ja nie chce robić dziś tricepsu, ale zamiast tego zrobię sobie nogi, a Piotrek w tym czasie będzie robił triceps, a bicepsy i inne takie zrobimy już razem.

Później wspólny prysznic i sauna a na koniec romantyczna kolacja przy świecach… A tak naprawdę to nigdy mi się nie zdarzyło, ale brzmi całkiem dobrze (uśmiech)

A i jedna ważna rzecz! Nie bądźcie zazdrośni o to, że ten drugi ma lepsze rezultaty czy, że u Was nic nie widać. Ja co jakiś czas łapie depresje związana z siłownią, nie widzę rezultatów dochodzę do wniosku, że to wszytko jest bez sensu i takie tam. Wtedy pomagają zdjęcia. Porównajcie sobie obecne i sprzed roku, myślę, że zobaczycie różnice. Mi zawsze Piotrek pokazuje takie zdjęcia i mi to pomaga.

OMG!MAG:
Dziękujemy bardzo za rozmowę. Jesteście świetni (uśmiech)

One thought on “FITMOTYWACJA OD SUPERBOHATERÓW

Comments are closed.